probuje ponad sily zredukowac ilosc bikini do jedynych 10 par, i ilosc klapek z gumy... coz jest cholernie ciezko... i wszystkim mnie zal.... takie problemy....
Ja, po przylocie do Fort de France bede szukal sklepow "second hand" - tam sie ubiore, a przy powrocie sprzedam zpowrotem. W ten sposob, w obie strony bede wiozl w bagazu tylko alkohol...
no, nie moja kolekcja najlepszych modeli na swiecie przywiezionych swiezo z rio de janeiro, pada... a co do selekcji postanowilam do tego podejsc metodycznie, odrzucilam wszystkie czarne bikini, jako ze smutne, i w ten sposob ograniczylam sie do 10 par, od razu mi ulrzylo, o 20 gram
Ja tez do tych fanow czarnego naleze - wiem, wiem... to nie ten rodzaj klimatu... ale w second hand´zie wezme co pod reke podejdzie - byle by w rozmiarze bylo. Pewnie tylko jakies kwiaty i seledyny...